19 listopad 2014

Z Aleksandrą Sękowską rozmawia Tomasz Mincer


Tomasz Mincer: Jak brzmi pani panieńskie nazwisko?

Aleksandra Sękowska: Diermajer. Jest pewna niekonsekwencja w tym zapisie, bo wpierw jest „D-i-e”, ale potem już „majer” właśnie przez „j”.

Skąd pochodzą Diermajerowie?

Z Bawarii. Byli katolikami.

A pani mama?

Julia, była z domu Drège. Tutaj korzenie są francuskie, hugenockie. Mój ojciec, Zygmunt, zmarł w 1936 roku, gdy miałam siedem lat. Krótko po nim odeszła jego matka, czyli moja babcia. Stąd też wpływy rodziny Diermajerów były stosunkowo nieduże. Wychowałam się już w środowisku ewangelicko-reformowanym. Rodzinnie trzymałam się blisko ze Skierskimi, bowiem moja babcia i pastorowa Skierska, żona księdza Stefana, były siostrami.

Warto jeszcze dodać, że babcia od strony matki była z domu Diehl. To córka księdza Augusta Karola. Pamiętam opowieści o pradziadku, który miał ponoć pomarańczowe palce, bo palił dużo cygar. No i jeszcze Semadeniowie...


więcej: http://www.instytutobywatelski.pl