08 kwiecień 2022

„Odwagi, Ja jestem! Nie bójcie się!”
Mt 14, 27

Drodzy Bracia, Drogie Siostry, Kochani,
dwa lata temu, gdy zaczęła się pandemia, myśleliśmy, że już nic gorszego nie spotka ani nas ani naszego świata.
A jednak... Od 24 lutego tego roku żyjemy w innej rzeczywistości, w której wojna w Ukrainie jest dominującym elementem każdej rozmowy, audycji radiowej czy telewizyjnej. A tłumy uchodźców, głównie ukraińskich kobiet i dzieci, stały się codziennością w naszych miastach.
Historia ostatnich tygodni i dni Jezusa przed śmiercią, jak również opisy zachowań i reakcji Jego uczniów na różne znaki zwiastujące nastanie niewyobrażalnych dla nich wydarzeń, choć tak bardzo odległa w czasie i w przestrzeni, zdaje się jednak niezwykle przypominać naszą teraźniejszość.
Uczniowie byli przecież pewni, zwłaszcza po triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, że wszystko ułoży się teraz tak, jak to sobie od dawna wyobrażali. Spokojni byli o przyszłość, siłę i moc swego Pana, pewni opinii publicznej, od tamtego dnia niewzruszonej i przychylnej oraz miłości ludu, tym bardziej, że wciąż jeszcze brzmiały w ich uszach radosne okrzyki tłumu: „Błogosławiony, który przychodzi jako król w imieniu Pańskim!” (Łk 19, 38). Ufni w sojusze, relacje i związki. Owszem, na horyzoncie pojawiały się czarne chmury w postaci gniewnych pomruków dostojników, uczonych w Piśmie i kapłanów, ale któż by się tym przejmował, przecież „Nie przyjdzie (nic złego) na Ciebie, Panie!” (Mt 16, 22).
A jednak... Nastała śmierć, a po niej szok, niedowierzanie, przerażenie, smutek, zwątpienie i depresja. Następują najcięższe trzy dni w życiu uczniów.
Jak przeżyć te dni ciemności i niepewności? Tej świadomości, wciąż odsuwanej, że nic nie jest niezmienne i nic nie trwa wiecznie, nawet życie Mistrza? Że na nic i na nikogo tak naprawdę nie można liczyć? Można uciec, wyjechać jak najdalej, by odnaleźć bezpieczeństwo i spokój. Można zacząć gromadzić zapasy na przyszłość, broń i paliwo, bo nie wiadomo, kiedy można będzie znów kupić chleb i kiedy przyjdzie czas, by bronić swego życia. A wiadomości dobiegające z zewnątrz często raczej odbierają odwagę niż jej dodają. Pozostaje więc schować się za zamkniętymi drzwiami albo płynąć prądem, by nie dać się zauważyć, narazić na niebezpieczeństwo. Tak trzeba, uważa wielu, bo przecież to jest wyjątkowy czas, wiele zachowań jest usprawiedliwionych.
Warto w tym momencie jednak pamiętać, że dla chrześcijan, osób żyjących w wyjątkowej relacji z Bogiem, jego dzieci, nie ma czasu bardziej czy mniej niezwykłego, wyjątkowego – zawsze jest to czas, w którym mówi się o Bogu i żyje Bogiem, czas Jego miłości, przebaczeniu, miłosierdzia okazanego w jego Synu Jezusie Chrystusie, gdy dzień po dniu nabiera się nadziei, siły, sensu i radości życia.
Jak przetrwać więc wydarzenie, które usuwa grunt spod nóg i wlewa niepewność w serce?
Historia wielkanocna pokazuje, że nic nie trwa wiecznie, ani radość i pewność ludzkich planów ani lęk i rozpacz. I tym sprawcą końca jednych rzeczy i początku drugich jest sam Bóg. Bóg jest naszym sprzymierzeńcem, tak jak czas, którego jest Władcą, zatem nie pozostaje nam czasami nic więcej jak cierpliwie poczekać.
Bo nagle ten sam Jezus, którego wszyscy opłakiwali a niektórzy pożegnali, pojawił się. Pośrodku rozpaczy, ciemności, zwątpienia i opuszczenia. Nie leży martwy. Stoi i mówi: „Pokój wam!”. I jest głodny! Czy to możliwe?! Każdy, kto tego doświadczył, nie jest już tym samym człowiekiem, już nie pozostaje w mocy lęku i zwątpienia, ale przeżył przemianę wewnętrzną, która przynosi wiarę a ta umożliwia opanowanie naturalnego odruchu strachu.
Przez zmartwychwstanie Jezusa Bóg powiada: „Ja jestem, nie bójcie się, pokój wam” A to oznacza niezwykle mocne zapewnienie, że Bóg jest, że sama Jego obecność da zagubionym w mroku siłę przetrwania i perspektywę lepszej przyszłości.
Ta historia pokazuje, na czym ma polegać wielkość człowieczeństwa w oczach Boga: „Nie bójcie się, Ja jestem. Jestem zawsze wtedy, kiedy duch człowieka znajduje siłę, by pokonać egoizm, lęk o własne życie i zdrowie, by móc pomagać innym, tym, którym wiedzie się jeszcze gorzej. Jestem wszędzie tam, gdzie człowiek niesie słowo pociechy, gdzie pomaga bliźniemu, znajduje dla niego ciepły kąt, strawę i poczucie bezpieczeństwa.”
Obecność Boga jest obecnością pocieszającą i posilającą. Widzimy dzisiaj dookoła mnóstwo dobra –  pomoc uciekinierom z Ukrainy, dbałość o nich, nowe spojrzenie na wspólną historię, która z powodu zadawnionych ran i poczucia krzywdy nie dawała szansy na pojednanie. W normalnej codzienności  niektórzy nigdy nie dowiedzieliby się, na ile ich stać. I choć wielu odczuwa bezradność i niepokój, a inni, przeczuwając nadejście jeszcze gorszych czasów, pełni są gniewu i sprzeciwu wobec obecnej  sytuacji, a jeszcze inni stwierdzają, że już przeżyli swój czas i trzeba  pomyśleć o tamtej stronie życia, to jednak okazuje się, że te trudne dni skłaniają każdego do porządkowania swoich spraw: w związkach, w głębi serc, w rodzinach, w domu lub poza nim. Mimo wszystko staramy się teraz z nadzieją radzić sobie pomagając i pracując dla innych, obserwując z radością budzącą się do życia przyrodę, z wdzięcznością modląc się za siebie i innych, za ten świat. Tak właśnie działa pocieszająca i posilająca obecność Boga.
Wszyscy pragniemy, by zarówno nasi przyjaciele z Ukrainy po powrocie do swoich domów, jak i my, którym dane było dobre doświadczenie kontaktów z nimi, mogli pewnego dnia stwierdzić „że kiedyś jeszcze będzie pięknie. Niebo będzie tak samo niebieskie, słońce tak samo będzie raziło w oczy. Trawa pozostanie zielona. Wiatr będzie nadal rozwiewał nam włosy i tak samo będziemy się denerwować, gdy zacznie padać deszcz, a my nie weźmiemy z domu parasola” (Magdalena Witkiewicz).
Uczniowie i uczennice Jezusa pozostali pełni nadziei i odwagi i chęci niesienia wszystkim Dobrej Wieści o zwycięstwie Jezusa w nich. Zwiastowali Żywego, którego moc wciąż trwa. On jest także dzisiaj światłem i siłą naszym braciom i siostrom z Ukrainy, nam oraz wszystkim ludziom dobrej woli. Tak więc nie bójmy się. Chrystus nie będzie czekał na nas dopiero po śmierci. On już teraz jest wśród nas i  mówi: „Nie bójcie się!”.

Tej nadziei, siły, odwagi i ufności życzymy Wam i Waszym Bliskim na te Święta.

Adam Aduszkiewicz
Prezes Kolegium    

Ks. Michał Jabłoński
Proboszcz

 

Zapraszamy na nabożeństwa w okresie świątecznym

10 kwietnia 2022 r. - Niedziela Palmowa – nabożeństwo – godz. 10.30
14 kwietnia - Wielki Czwartek – przygotowanie do Wieczerzy Pańskiej – sala parafialna – godz. 18.00
15 kwietnia - Wielki Piątek – nabożeństwo z Wieczerzą Pańską – godz. 17.00
17 kwietnia - Niedziela Zmartwychwstania – nabożeństwa z Wieczerzą Pańską – 10.30
18  kwietnia - Poniedziałek Wielkanocny – nabożeństwo – g. 10.30